2014/07/22

From Bergamo to Portofino


Jak pewnie zauważyliście Włochy są na początku naszej top listy krajów, które najczęściej, ale też najchętniej odwiedzamy. Znalezienie tanich lotów do Bergamo (co umówmy się nie jest zbyt trudne) było doskonałym pretekstem do kolejnego wyjazdu w te rejony. Tym razem dołączyła do nas dwójka znajomych (Tynka i Tomek - pozdrawiamy!;)) i razem ruszyliśmy z Warszawy Modlin. Po niecałych 2 godzinach na pokładzie Ryanaira zawitaliśmy w Bergamo. W Bergamo zdarzyło nam się już być raz przejazdem, ale co się okazało - kompletnie nie doceniliśmy tego miasta. Starówka, którą odwiedziliśmy zaraz po wypożyczeniu na lotnisku auta, bardzo pozytywnie nas zaskoczyła.

As you probably noticed Italy is our TOP place to visit. We go the most often but also this is out favourite. Finding cheap flights to Bergamo (not too difficult) was the perfect excuse for another trip to the area. This time we were joined by two friends (Tynka and Tom - HELLO!;)), and together we set off from Warsaw Modlin. After less than two hours on board Ryanair we found ourselves in Bergamo. The city already happened to us once already while passing through, but what it turned out - we completely underestimated it. Old Town, which we visited right after the rented the car at the airport, very positively surprised us.


Pizza + krótki spacer urokliwymi uliczkami Starego Miasta w Bergamo musiał nam wystarczyć, gdyż w planach mieliśmy kolejnych 200 km do pokonania. Do naszego celu - Genui dotarliśmy dopiero w nocy, a już następnego dnia rano postanowiliśmy ruszyć poza miasto.
Malownicza trasa, obfitująca w zakręty, zachęcała żeby co jakiś czas zrobić przystanek.

Pizza + short walk down the charming streets of the old town of Bergamo had to be enough for us, because we had plans for another 200 km to tak. For our target place - Genoa we had arrived at night, and the next day in the morning we decided to visit places outside the city.
The scenic route had lots of curves. It encouraged us to stop from time to time.


Po przejechaniu około 40 km docieramy do jednego z najbardziej ekskluzywnych miasteczek Riwiery Włoskiej. To tu chętnie swoje jachty cumują gwiazdy. To właśnie Portofino, przed którym zatrzymała nas policja z powodu braku wolnych miejsc parkingowych, za które i tak trzeba słono zapłacić, było pierwszym naszym celem. Okazało się, że warto było zaczekać na swoją kolej i choć na parę w chwil znaleźć się w tym prestiżowym miejscu ;) Lazurowa woda, soczysta zieleń, kolorowe kamieniczki i urokliwy port - to wszystko sprawia, że nie sposób się Portofino nie zachwycić!

After driving for about 40 km we reach one of the most exclusive towns in Italian riviera. It is here where stars moor their expensive yachts. It is Portofino, before which the police stopped us because of the lack of free parking spaces for which you still need to pay the price, it was our first goal. It turned out that it was worth the wait to stay for few moments in this prestigious town ;) Azure water, lush greenery, colorful houses and charming harbor - all this makes it difficult not to get impressed by Portofino!


2014/07/17

Life is better at the beach, czyli w poszukiwaniu Tiwi White Beach


Kolejnym celem naszej wycieczki była plaża. Nie chodziło jednak o byle jaką plażę. Wymyśliliśmy sobie, że chcemy dotrzeć na Tiwi White Beach. Problem pojawił się niestety w momencie, gdy zrozumieliśmy, że nie do końca wiemy gdzie ta plaża jest zlokalizowana. Z góry założyliśmy, że będzie to bardzo prosta sprawa. Tak się jednak nie stało. W konsekwencji na wymarzoną plażę Tiwi z białym piaskiem nie trafiliśmy. Ale jak to mówią nie ma tego złego co, by na dobre nie wyszło. Po drodze zaliczyliśmy inne urokliwe plaże "bez nazwy" i kilka miejsc, których nie mieliśmy w planach ;)

Another target for us was the beach. It was not, however, about just any beach. We really wanted to get to the Tiwi White Beach. Unfortunately, the problem appeared when we realized that we do not really know where this beach is located. When planning, we assumed it would be a very simple. We were a little wrong. As a consequence Tiwi White Beach was just our dream. And will be fore some time still :) Along the way, hovewer, we found other beautiful "no name" beaches and a few places we were not planning to see ;)


Mina mówi sama za siebie. Kolor wody w morzu ładniejszy niż mogliśmy sobie wyobrazić ;)

Face says it all. The color of the water in the sea nicer than we could have imagined ;)


Lokalsi tym razem nie chcieli się z nami witać, wręcz uciekali w popłochu. Może to i dobrze, bo pewien niepokój budził w nas ich wzrok z oczami o prostokątnych źrenicach.

This time locals did not want to welcome us, even fled in panic. Maybe that was good, because some anxiety aroused in us when looking in their rectangular pupils.


Jednym z nieplanowanych przez nas miejsc, które udało nam się zobaczyć było Wadi Shab. Wadi po polsku można przetłumaczyć jako dolinę. Z tym, że doliny w Omanie wyglądają całkiem spektakularnie jak widać ;) Nie zagłębialiśmy się w tę dolinę, do tego przydało by się auto 4x4, zresztą nie mieliśmy za dużo czasu. Pojechaliśmy dalej szukać białej plaży. Po drodze udało nam się spytać tamtejszą policję o kierunek. Byli bardzo mili i owszem, jednak wkrótce okazało się że w ogóle nas nie zrozumieli. Z ogromną chęcią pomocy "eskortowali" nas ponownie do Wadi, z którego właśnie wracaliśmy. Podziękowaliśmy za doprowadzenie nas do celu (w głębi duszy byliśmy nieco zawiedzeni). Wszak chcieli dobrze ;)

One of unplanned places that we were able to see was Wadi Shab. Wadi in English translates as valley. The valley in Oman looks pretty spectacular as you can see ;) We did not explore this valley (we would need 4x4), moreover, we did not have much time. We moved on to look for the White Beach. Along the way, we were able to ask the local police for directions. They were very nice but it soon became clear that in general we did not understand each other (us - police). With a huge desire to help they "escorted" us back to the Wadi, which we just came from. We thanked for bringing us to the destination (deep down we were a bit disappointed). After all, they wanted good ;)


Po dniu pełnym wrażeń, do hotelu w Maskacie wracaliśmy przy świetle zachodzącego słońca. Zatrzymaliśmy się na chwilę przy wiosce Quriyat. Gdy dotarliśmy do hotelu była już noc, jednak dopiero wtedy wybraliśmy się na porządną kolację. Na trasie niestety oprócz stacji benzynowych nic nie spotkaliśmy. Mimo to dzień był na tyle udany, że taka drobnostka go nie zepsuła.

After a busy day, we were getting back to the hotel in Muscat by the light of the setting sun. We stopped for a moment at the Quriyat village. When we got to the hotel it was already night, so finally we went for a decent dinner. On the way, unfortunately, apart from petrol stations we did not met anything. The day was so successful that having meal was jus a small detail.
  

2014/07/14

Bimmah Sinkhole


Wsiadamy w samochód i wyjeżdżamy z Maskatu, aby zobaczyć co Oman ma jeszcze do zaoferowania. Droga przebiega wśród gór, wokół nie widać nikogo, co w sumie nie dziwi, gdyż w całym Omanie mieszka tylko ok. 3 mln ludzi. Po pokonaniu ok. 140km dojeżdżamy do miejsca, które zapisaliśmy sobie jako "must see". Bimmah Sinkhole zlokalizowane jest w pobliżu wioski Dibab. Zielone oko Omanu. Tak naprawdę jest to zapadlisko tektoniczne wypełnione wodą morską o niesamowitym turkusowo-zielonym kolorze. Kolor ten jest zasługą mieszania się wód słodkiej i słonej. 

We are getting into the car and drive out of Muscat to see what Oman has more to offer. The road goes through the mountains, we do not see anyone around, which is not surprising, because in whole Oman lives only about 3 million people. After about 140km we get to the place that we marked as a "must see". Bimmah sinkhole is located near the Dibab village. Green eye of Oman. This is really a tectonic depression filled with seawater with an amazing turquoise-green color. This color is the result of mixing sweet and salt water.


Przed wejściem przywitali nas lokalsi;)

Before entering we were greeted by locals;)


Po pokonaniu dość stromych schodów z radością zdejmujemy ubrania i wskakujemy do wody. W ten upalny dzień chyba nie można było sobie wyobrazić lepszej atrakcji! Dodatkową niespodziankę sprawiły nam pływające w tym zachwycającym zbiorniku rybki, które postanowiły nam zrobić darmowy peeling;)

After fairly steep stairs we gladly take off our clothes and jump into the water. In this hot day we probably could not imagine a better attraction! Additional atraction was little fishes floating in this delightful tank - we had a free scrub ;)