2014/04/19

Welcome to... Canada


Po godzinnym locie z lotniska Newark w New Jersey lądujemy w Toronto. Od początku zauważamy dużą różnicę porównując miasto do Nowego Jorku. Jest dziwnie. Celnicy na granicy są uśmiechnięci, żartują z nami zamiast lustrować nas do szpiku kości. Próbujemy kupić bilety na komunikację miejską - okazuje się, że nie da rady. Automat nie przyjmuje ani kanadyjskich dolarów ani karty. Próbujemy w autobusie, zanim jednak do niego docieramy, spotykamy tubylca, który daruje nam "tokeny". Wychodzi na to, że biletomat powinien je wydawać, ale w sumie po co ma to robić skoro wszyscy mają zapas żetonów :) Wymienne są one na bilety, które są na niewiadomo ile przesiadek i niewiadomo jaki czas - nikt nie jest w stanie nam tego powiedzieć! :) Wsiadamy do autobusu, który jedzie na przystanek metra. Cały czas jest dziwnie. Każdy pasażer jadący z nami patrzy na nas wnikliwie. Czujemy się trochę jak we "wzgórza mają oczy". W metrze sytuacja się powtarza.

W końcu dojeżdzamy do centrum, zostawiamy bagaże w hotelu (Holiday Inn Toronto Downtown - polecamy!) i ruszamy na miasto. Tego dnia próbujemy kupić piwo - nasze dowody sprawdzane są z oficjalnym, kanadyjskim wykazem (ekspedientka musi być pewna naszego wieku i pochodzenia :))

After an one hour flight from Newark Airport in New Jersey we land in Toronto. From the start we notice big difference comparing it to New York. It is strange. Customs officers at the border are smiling , joking with us instead of us looking up at us to the bone. We are trying to buy tickets for public transport - it turns out that this is impossible. The machine does not accept Canadian dollars or credit card. We try at the bus, but before we get there, we meet native, who gives us "tokens". It comes out that we should get them from the machine but why to do that if everyone has a big supply of them :) They are exchangeable to tickets that for not knowing how many interchanges and how long - nobody is able to tell us anything ! :) We get on a bus that goes to metro station. It is strange all the time. Each passenger riding with us is watching us closely . We feel a bit like in the "hills have eyes". In the subway situation repeats itself.

Finally we get to downtown, we leave our luggage at the hotel (Holiday Inn Toronto Downtown - we recommend it!) and head to the city. This day we also try to buy a beer - our ID's are checked in official, Canadian list (assistant must be certain of our age and origin :)).


Pogoda jest mocno zmienna - raz słońce, silny wiatr i 4 stopnie celcjusza albo chmury, słabszy wiatr, przelotny deszcz i 9 stopni. Jednym słowem - nie rozpieszcza. Miasto dysponuje świetnym centrum z drapaczami chmur. Co ważne nadmienienia - na zakupy do Toronto? Jak najbardziej! Jest ogromne centrum handlowe z wieloma małymi pobocznymi. Łącząc to z Easter Sale - spędzamy tam kilka chwil... :)


Weather is highly variable - once the sun, strong wind and 4 degrees Celsius or clouds, weaker wind, rain shower and 9 degrees. In a word - does not spoil. The city has a great downtown with skyscrapers. What is worth to mention - shopping in Toronto? Absolutely! It is a huge shopping center with many small secondary. Combining this with the Easter Sale - spend a few moments there... :)



Jak w każdym mieście - jest również dużo roztrzęsionych, biegających i krzyczących głośno Chińczyków. Mają również swoje Chinatown, w którym kupić można souveniry, ubrania i ichnie jedzenie.

Like in every city - there are also a lot trembling, running and screaming out loud Chinese people. They also have their Chinatown, in which you can get souvenirs, clothes and food of theirs.


Stołujemy się po amerykańsku u "Five Guys" wybierając między Hamburgerem, Cheesburgerem i Hot Dogiem. Wszystko niskokaloryczne i mniam! ;)

We eat american way at "Five Guys" choosing between Hamburgers, Cheeseburgers and Hotdogs. Everything low calorie and yummy! ;)


Widok z hotelowego okna - do tej pory nie rozumiem tej podwójnej moskitiery (druga się nie odsuwała)!

Hotel window view - until now I don't understand double mosquito Net (secound one was not movable)!


Kandyjczycy mają więcej wolności. Zarówno narkotykowej (palą Marihuanę na ulicach) jak i seksualnej - jest mnóstwo domów publicznych (hetero i homo). Tak na marginesie - Smacznego jajka! :)

Canadian have a lot of freedom. By the way - Happy Easter! :)

2014/04/17

F*** it, let's go to New York!


Po ponad dwóch godzinach lotu na pokładzie British Airways lądujemy na lotnisku London Heathrow, ale tylko po to, by w pocie czoła zdążyć na przesiadkę do NYC. Dalej lecimy American Airlines, by ostatecznie znaleźć się na JFK. Pierwsza noc na Manhatanie i już nam się wszystko podoba. Chętnie byśmy się poszwędali, jednak zmęczenie jest zbyt duże i mimo, iż godzina w Nowym Jorku jest młoda, dla nas to środek nocy. Zatrzymujemy się w hotelu Marrakech. Pokoje są niewielkie, ale lokalizacja wyśmienita:)
Następnego dnia wstajemy skoro świt. Okazuje się, że Nowy Jork wita nas deszczem. Niestety przez większość dnia tak pozostaje. Jest jednak całkiem ciepło, więc spacerujemy, ale z parasolem:) Najpierw solidne śniadanko w Mila Cafe, a potem ruszamy w stronę Central Parku.

After almost two hours of flight onboard of British Airways we touch the ground at Heathrow Airport, but only to change a plane for NYC. Everything in a rush. We continue with American Airlines to finally get to JFK. It took us one night in Manhatan to fall in love with NY. We would really hang around but tiredness is to big and although it is early in NY - for us it is the middle of the night. We stayed at the Marrakech Hotel. Rooms are small, but location is excellent :)
Next day we get up early. It turns out that NY says hello with a rain. Unfortunetely most of day it is that way. It is quite warm so we take a walk, but with an umbrella :) First we hit a solid breakfast at Mila Cafe, and then we head to Central Park.


Po krótkim spacerze uznajemy, jednak że przyjdziemy tam, gdy pogoda będzie ładniejsza.

After a short walk we decide to get back there when the weather would be better.


Wielu nowojorczyków wytrwale biegało, nie zważając na niedogodne warunki pogodowe :)

Many newyorkers were runing even the inconvienient weather :)


Kierujemy się na południe w kierunku dolnego Manhattanu. Po drodze mijamy i oczywiście wchodzimy do 21 Century. Oczy nam świecą, kupujemy drobiazgi (przyjdzie jeszcze czas na grubsze zakupy :)).
Docieramy do sedna! Times Square świeci tysiącem lub milionem neonów. Niestety nadal jest deszczowo. Nie psuje nam to humoru i nie przeszkadza w robieniu zdjęć.

We go south to lower Manhattan. On the way we see 21 Century. Of course we go in. Eyes are shining, we buy some small things (there will be time for fat shopping :)).
Finally we get to the! Times Square shines a thousand or a million neon lights. Unfortunately, it is still rainy. That does not spoil our humors and does not interfere with taking pictures.



Robimy się głodni. Zawsze chcieliśmy zjeść nowojorskiego chińczyka więc wybieramy może mało wysublimowaną lecz bardzo smaczną i pikantną (!) restaurację Xi'an.

We get hungry and we always wanted to eat an NY chinese food so we have choosen maybe not that special but very tasty and spicy (!) Xi'an restaurant.

Po zjedzeniu nie jesteśmy pewni czy jedliśmy wołowinę, kurczaka czy może psa :) wiemy za to że było pyszne i mega ostre.
Już jutro zmieniamy miasto (na jakiś czas;)). Więcej potem :)

After eating we're not sure if we ate beef, chicken or maybe a dog :) all we know is that was delicious and very very spicy.

Tomorrow we change the city (for some time;)). More later :)


2014/03/31

What's up?


Ostatnimi czasy nic nie pisaliśmy na blogu. Powodów takiego stanu rzeczy było kilka. Przede wszystkim marzec był jakimś takim dziwnym miesiącem, podczas którego nigdzie nie byliśmy, nic ciekawego się nie działo, a przede wszystkim chyba też nic nam się nie chciało. Zamiast, więc pisać o przysłowiowej "dupie Marynie" stwierdziliśmy, że lepiej nie pisać nic;) Na szczęście do naszego pięknego miasta (czyt. Warszawy) zawitała już wiosna, a co za tym idzie zaczęło się robić zielono, świeci słońce i w ogóle nastrój jest 100 razy lepszy. Nabraliśmy nowych chęci, poczyniliśmy nowe plany i możecie się spodziewać, że wkrótce blog znowu "ożyje" ;).

Przy okazji trochę zdjęć z cyklu "visit Warsaw" :)

Lately we weren't bloging anything. There were some reason of this state. First of all March was kind of strange month during which nothing cool was going on, but most of all we got a little lazy. Instead, then, bloging about something and nothing we've decided to write nothing :) Luckly spring came to our beautiful city (Warsaw). It started to get green, sun is shining and there's no more cloudy drama. We've got new desires, made some plans and soon mamasaidbecool will be alive again ;)

By the way, some pictures as "visit Warsaw" :)


A gdybyście poczuli się głodni, to ostatnio trafiliśmy do fajnego miejsca (dzięki Tyna i Tom!;)). Mowa o Manekinie. Pyszne naleśniki, duży wybór, solidne porcje, a do tego niedrogo. To też nie dziwi, że już przed wejściem ustawia się kolejka ;)

And if you would suddenly felt hungry - lately we got into extraordinary place (thanks Tyna & Tom!;)). Speaking of Manekin. Delicious pancakes, great selection, solid portions, and cheap. What is not surprising - a queue to get inside ;)


Warto, jednak poczekać:)

Worth waiting:)


A na deser coś o planach na kwiecień.

And for dessert, something about the plans for April.


Dokładnie za 2 tygodnie wylądujemy w Nowym Jorku. Bilety już od dawna czekają, wiza załatwiona, hotele zarezerwowane (prawie;)) + dużo pomysłów i planów, z których wielu pewnie nie zdążymy zrealizować, ale nie to jest przecież najważniejsze:)

Exactly 2 weeks from today we will land in New York. Tickets waiting for a long time, visa in passport, hotels booked (almost;)) + lots of ideas and plans from which not all will be achieved, but this is not that important:)


Oczywiście nie byli byśmy sobą, gdybyśmy pojechali do Nowego Jorku i... już. O wszystkim opowiemy wkrótce!
A tymczasem może ktoś z Was był w NY i ma dla nas jakieś wskazówki/miejsca do polecenia/inne uwagi? Wszystko mile widziane:)

Aaaa i jeszcze jedno... był to nasz 100 post!

Of course, we would not be ourselves, if we went only to New York. About all that we will tell you soon!  
In the meantime, maybe someone of you were in NY and has some tips/ must see places/ other comments for us? All are welcome :)

Ahh and one more thing ... it was our 100 post!